Jakiś czas temu w mojej głowie zagnieździł się „chochlik”, który od czasu do czasu kieruje moje myśli wysoko w obłoki, marzenia odziera z wszelkich granic i jeszcze próbuje mi wmawiać, że wystarczy chcieć, a one się spełnią. Potrafi czasami zasypać mnie pomysłami zupełnie oderwanymi od rzeczywistości, mówię mu wtedy – „hola, hola, co ty gadasz?”. Pozwala mi wtedy zejść na ziemię, ale ostatecznie i tak musi postawić na swoim. Straszny arogant z niego! Co on w ogóle sobie myśli! Przecież to nie jest takie „hop, siup”! Na takie wątpliwości strzela we mnie beztroską ripostą – „a dlaczego nie?” – pyta jak gdyby nigdy nic. Cóż... właściwie to dlaczego nie...?
- „Do Afryki rowerem? Przez pustynię? Ty się zastanów!” – odpowiadam mu kiedyś.
- „Przecież położyli asfalt, czego się czepiasz?!”
- „Asfalt położyli? Ale na piachu, na pustyni, na kompletnym za...odludziu! Ty nienormalny jesteś!”
On się tylko uśmiechnął szyderczo i odparł – „Tak samo jak ty! I nic dziwnego, że mi odbiło. Przecież to ja siedzę w twojej głowie i czytam te wszystkie bzdury... twoje myśli znaczy się”
Wytrącił mi tym samym wszystkie argumenty... musiałem przyznać mu rację...