
Dojechalem juz do Dakaru, na liczniku 7835 km (plus te felerne 300 w campervanie:))
21 pazdziernika odlatuje do Mediolanu, a 23 wyladuje o 12.35 Krakowa. Do Konina wroce jednak wygodnie samochodem:) Prezentacja z wyprawy z pewnoscia sie odbedzie, ale trudo mi teraz powiedziec na kiedy ja przygotuje bo troche zaleglych spraw musze pozalatwiac, a niektore poodkrecac. Pozdrawiam i do nastepego razu... z jakiegos innego zakatka naszego pieknego globu.
P.S.
Sorki, ze tak krotko i zwiezle, ale czas mnie goni. Musze znalezc jeszcze jakies lokum na noc i wyjechac z cetrum Dakaru, co nie jest wcale takie proste:)
Gratulacje Ziomalu Konkretny!!!!
OdpowiedzUsuńnie mialem wiekszych watpliwosci ze Ci sie uda, boje sie pomyslec gdzie wybierzesz sie nastepnym razem, a ze bedzie nastepny raz jestem pewien.
pakuj graty i do domu. Pozdro
OGROMNE GRATULACJE!!!! :))))
OdpowiedzUsuńJESTEŚ WIELKI!! :)))
Gratulacje:) Ty to jesteś wymiatacz :) do zobaczenia po powrocie :)
OdpowiedzUsuńGratulacje;))) Już pewnie w tej Twojej rozmarzonej (i zarośniętej;p) głowie zrodziła się kolejna wizja wyprawy kiedy tak leżałeś i obserwowałeś gwiazdy na pustyni:). Spokojnego lotu!!! Aż się boję pomyśleć jaki będziesz wychudzony:P. Mama Cię napewno podkarmi:)) Pozdrawiamy i czekamy na sms'a z treścią : kiedy?:P
OdpowiedzUsuńGratuluje ;) Niesamowity wyczyn
OdpowiedzUsuńpodziw Brat, serio...
OdpowiedzUsuńGratuluję :)
OdpowiedzUsuńOgromne gratulacje !!!! Wielki szacunek i podziw ! No i dzieki,ze pisales bloga .
OdpowiedzUsuń